123
456
789
Sprawdź Bicomedica!

Wywiad z Andrzejem Sulimierskim pracującym jako fizjoterapeuta w Dubaju

Aleksandra Leśków:  W Jaki sposób znalazł Pan pracę w Dubaju?

Andrzej Sulimierski: Generalnie nie szukałem pracy bezpośrednio w Emiratach ani w rejonie Zatoki. W 2009 roku oferty pracy w Emiratach czy rejonie Zatoki w zawodzie fizjoterapeuty w zasadzie nie istniały. Nie mogłem znaleźć ofert pracy nawet na dużych portalach dedykowanych rekrutacji, a agencje z profilem medycznym nie istniały. Miałem wrażenie że to placówki medyczne zapraszają specjalistów z całego świata. Potwierdzeniem tej sytuacji był fakt, iż na rozmowę w sprawie swojej pierwszej pracy zostałem zaproszony bez wcześniejszego kontaktu. Menadżer kliniki wyselekcjonował moje CV ze specjalistycznego portalu www.physioBOB.com. Strona jest dedykowana fizjoterapeutom, terapeutom zajęciowym oraz neuro-logopedom. Wybrano mnie ze względu na nietypowe dla Emiratów umiejętności i proces szkolenia, które jest dość typowe dla polskich fizjoterapeutów po AWF. Dużym znaczeniem było kilkuletnie doświadczenie w pracy i specjalistyczne kursy z czego najważniejszy (PNF) odbyłem na rocznym stażu klinicznym w Kalifornii. Procedura przyjazdu do Dubaju trwała od lutego i skończyła się moim przyjazdem w maju. Praca w zawodzie medycznym wymaga licencji, którą zdałem za pierwszym razem w czerwcu. Moim zdaniem, wielu polskich fizjoterapeutów bardzo dobrze poradziłoby sobie z leczeniem pacjentów na ternie ZEA. Warto dodać, iż kobiety mają o wiele więcej ofert pracy.

A.L Czy istnieją duże różnice między pracą rehabilitanta w Polsce a w Dubaju?

A.S. Różnic w mojej pracy w zasadzie nie ma poza faktem posiadania licencji zawodowej, zbierania punktów akredytacyjnych, przygotowywaniem wykładów i oczywiście kontaktu z inna kulturą. W różnych miastach Polski standardy w diagnozie i terapii są na jednym poziomie. Tutaj natomiast jest duża różnica w diagnozach i terapiach. Wynika to z różnych konceptów nauczania np w Indiach, Filipinach czy w Anglii itd. Zatrudniani terapeuci muszą wykazać się niemałym dorobkiem w pracy z pacjentami, powinni to już być wyszkoleni specjaliści. Dodam, iż 5 lat temu było bardzo mało kursów podyplomowych znanych międzynarodowych systemów terapii, teraz jest inaczej. Niestety tylko część z terapeutów stać na kontynuację szkoleń.   Inne jest może podejście zarządzania leczeniem niż w polskich placówkach, ale to wynika z konceptu nadanego przez zarząd placówki a nie samego fizjoterapeutę. Nietypową jest zdecydowanie długość pobytu pacjenta w szpitala rehabilitacyjnych – może ona trwać nawet do 10 lat! Dotyczy to jedynie pacjentów z paszportem Zjednoczonych Emiratów Arabskich

 Zapraszam chętnych do przeczytania mojego artykułu ”Fizjoterapia w Zjednoczonych  Emiratach Arabskich (ZEA) opublikowanego  w magazynie” Praktyczna Fizjoterapia i Rehabilitacja” pobierz plik PDF fizjoterapia w emiratach sulimierski

A.L. Jaka była Pana znajomość języka angielskiego jak podejmował Pan pracę 5 lat temu

 A.S. Mój przyjazd był wynikiem rocznej pracy i stażu w Kalifornii więc znajomość języka była bardzo dobra. Nie było to jednoznaczne oczywiście z posiadaną wiedzą, używanymi skrótami, procedurami które są standardem w danej placówce. Zawsze wymagane jest przejście szkolenia orientacyjnego.   Tak samo jak w Polsce, w każdej placówce jest inny żargon oraz sposoby komunikacji. Nie miałem nigdy problemów z językiem, bardziej ze sposobem postrzegania terapii i dopasowania się do wymagań, które po jakimś czasie nabyłem. Warto jednak zwrócić uwagę na fakt, iż obecnie posługuje się 2 językami. Z pracownikami szpitala rozmawiam w języku angielskim a z pacjentami głównie w arabskim.  Powiedziałbym, iż nawet więcej mówię po arabsku niż angielsku. Ewidentnie codzienna praktyka arabskiego I zdobywanie 2-3 nowych słów może dać bardzo dobre rezultaty.

A.L Czy praca rehabilitanta jest doceniana w ZEA?

A.S. Dobre pytanie. Praca ta jest doceniana i rozumiana głownie przez obywateli rozwiniętych państw. Coraz liczniej otwierają się centra fizjoterapeutyczne z lokalnym kapitałem ale zespołem obcokrajowców.  Przeciętny Emiratczyk nie wie czym jest rehabilitacja a fizjoterapie kojarzy głównie z masażem. Emiratczyków pracujących w zawodzie jest moim zdaniem nie więcej niż 50 w całym państwie z czego większość zajmuje stanowiska kierownicze, poświęcając stosunkowo mało czasu na parcę z pacjentem. W Emiratach według statystyk z 2010 roku było około 2000 fizjoterapeutów co znacząco wpływa na małe rozpoznanie naszej grupy. Edukacja na poziomie licencjatu jest dostępna tylko w dwóch uczelniach.

A.L Jakie jest Pana ulubione miejsce w Emiratach Arabskich?

A.S. Trudne pytanie! Bardzo lubię wszystkie miejsca w których spędzam wolne chwile i mogę odpoczywać czy to w pasywny czy aktywny sposób. Przez 3 pierwsze lata były to głownie plaże ( Sunset oraz Jumairah open beach, AL Aqqa Fujajrah) na których surfing i pływanie dystansów było przyjemnością. Następnie pustynia (Bedair) i poznawanie tajników jazdy w terenie lub poznawanie tajników sportu na torze kolarskim Al Qudra w Dubaju. Emiraty to świetne miejce z którego można polecieć dalej w jakieś ciekawe miejsce.

A.L. Czy Emiraty umożliwiły Panu osiągnięcie takiego poziomu życia, którego nie osiągnąłby Pan w Polsce?

 A.S. W Polsce miałem dobrą pracę i co ważniejsze prowadziłem wraz z Cezarym Sławuszewskim organizację fizjoterapeutyczną YEAP POLSKA o statusie Organizacji Pożytku Publicznego (OPP). Nie miałem żadnych powodów do emigracji w związku z potrzebami ekonomicznymi. Powodem był raczej fakt sprawdzenia się i zorientowania co mogę robić w innym miejscu i jak moje umiejętności zostaną odebrane. To była głównie ciekawość. Emiraty jako miejsce w którym fizjoterapia była mało rozpoznawalna pozwoliły mi na organizacje kilku inicjatyw (www.physiotherapyINdubai.com), które w Polsce spotkałyby się z dużą konkurencją. Tutaj natomiast znalazłem nisze w organizacji kursów i sprowadzania polskiego sprzętu rehabilitacyjnego poza swoją codzienna pracą kliniczną z pacjentami.  Życie w Emiratach jest diametralnie inne niż w Polsce. Istnieją tutaj inne potrzeby, czasem nazwałbym je kuriozalne , które wcale nie muszą istnieć w Polsce aby życie układało się dobrze. Przereklamowany przepych i luksus nie robi na mnie wrażenia i wręcz męczą. Nie jest to dla mnie najważniejsze, a raczej samorealizacja i odkrywanie nowych wyzwań. Najważniejsze to chyba cieszyć się z tego co się osiągnęło – ale na to też trzeba mieć czas. Wydaje mi się natomiast iż w Emiratach łatwiej się żyję, aczkolwiek pracy jest o wiele więcej. Jest to naturalna kompensacja za poświęcenie i pracę z daleka od domu.

A.L. Dziękuję za wywiad

sulimierski (3)sulimierski (1)